Gela Seksztajn

Co zrobić, gdy dookoła szaleje żywioł zniszczenia, gdy śmierć przybiera postać przykrytych gazetami ciał leżących na chodnikach, gdy uwielbiani dawniej literaci i artyści dziś tak, jak wszyscy inni, są błądzącymi po ulicach cieniami o zapadłych policzkach?

Malować.

Twarze – drobne, czarnookie twarze dzieci, bo to jedyne, co po nich pozostanie, trzeba zachować ich twarze. Nadal malować. Mimo wszystko

Takie zadanie postawiła sobie malarka, Gela Seksztajn. Tyle tylko, że dokumentacja barwnego przedwojennego życia żydowskiego stała się ilustracją śmierci.

Gela Seksztajn od zawsze związana była z Warszawą – tu urodziła się w 1907 roku, tu ukończyła szkołę i uczyła się rysunku.

Pochodziła z ubogiej rodziny i jeszcze jako dziecko została sierotą. Zmuszona do tego, by samodzielnie dbać o siebie oraz swoje wykształcenie, uczyła się z ogromnym zacięciem i zaangażowaniem jednocześnie wytrwale pracując nad doskonaleniem rysunku. Ta zdumiewająca determinacja towarzyszyła jej już zawsze i wszędzie, niezależnie od warunków w jakich przychodziło jej żyć.

Jej prace trafiły pewnego dnia w ręce pisarza Izraela Jehoszuy Singera, który zachwycony nimi, postarał się o stypendium naukowe dla Geli.

Tym sposobem wyjechała do Krakowa i tam kontynuowała naukę na Akademii Sztuk Pięknych. Równocześnie podjęła pracę w jednym z krakowskich atelier fotograficznych, gdzie zajmowała się retuszem zamówionych portretów.

W Krakowie pozostała kilkanaście lat, podczas których intensywnie malowała, co jakiś czas odwiedzając Warszawę i siedzibę Żydowskiego Związku Literatów i Dziennikarzy przy ulicy Tłomackie 13.

Do Warszawy powróciła na stałe w 1937 roku, głównie za sprawą przyszłego męża, Izraela Lichtensztejna, z którym rok późnej wzięła ślub i zamieszkała przy ulicy Okopowej 29.

Rozpoczęła pracę nauczycielki rysunku w warszawskich szkołach żydowskich, a latem wyjeżdżała z dziećmi na kolonie do Kazimierza Dolnego, skąd przywoziła teczki pełne akwarel, szkiców i rysunków. Część z tych prac prezentowała potem na kilku wystawach żydowskich malarzy, które zdążyły się jeszcze odbyć w Warszawie przed wybuchem wojny.

Pobyt Geli w getcie wiązał się z tułaczką i następującymi wraz z kurczącą się granicą,  przeprowadzkami. Z dnia na dzień życie w getcie stawało się coraz większym koszmarem. Z drugiej strony ten czas okazał się, być może, najpiękniejszym okresem jej życia – Gela, która z ogromnym zaangażowaniem uczyła rysunku setki dzieci, w listopadzie 1940 roku urodziła córkę.

Śledząc życiorys Geli Seksztajn zastanawiałam się, jak możliwe jest obserwowanie własnego dziecka, radość z pierwszych kroków i słów, kiedy za chwilę, z całą siłą pojawia się świadomość tego, co dzieje się za oknem. Czy podobnie jak dr Korczak starała się odgrodzić małą Margelit murem od rzeczywistości ulicy getta? A w zamian za to, kreśliła na kartkach bajkowe światy i opowiadała o pełnych kwiatów kazimierzowskich łąkach? A może wręcz przeciwnie – zabierała ją ze sobą do szkoły przy ul. Nowolipki 68, gdzie odbywała się próba przedstawienia, do którego akurat szyła małym aktorom kostiumy lub wyczarowywała z kolorowych papierków dekoracje – zupełnie takie, jak w prawdziwym teatrze.

O tym, że Gela dobrze wiedziała co czeka ją i cały naród żydowski świadczy spisany przez nią w sierpniu 1942 roku testament, w którym żegna się „ze swoimi przyjaciółmi i pracami”. Wierzyła, że portrety które malowała – w Krakowie, Kazimierzu, Warszawie przetrwają jako świadectwo, że anonimowe twarze dzieci spotkanych na ulicach getta i ich czarne, przeraźliwie smutne oczy przekażą grozę codziennej walki o przetrwanie.

Gela Seksztajn, Izrael Lichtensztejn i Margelit Lichtensztejn zginęli podczas powstania w getcie warszawskim.

W pozostawionym nam testamencie, prosiła jeszcze: „Chciałabym, aby ci, którzy odnajdą moje prace wiedzieli, że musiałam zmniejszyć ich format by dostosować go do zaistniałych okoliczności.”

       Martyna Steckiewicz

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s